HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

Jestem stuprocentową kobietą!

Napisała do nas Kasia. O swoim podejściu do macierzyństwa, o podejściu rodziny do jej chęci pozostania bezdzietną.

To, z czym styka się ta młoda dziewczyna każdego dnia, jest charakterystyczne, dlatego tak szczególne. Przeczytajcie to zwierzenie, może odnajdziecie w nim swoją historię?

"Mam dopiero niespełna 22 lata, ale od zawsze byłam pewna jednego - nie
chcę mieć dzieci. Po prostu. Nie chcę i już. Jako mała dziewczynka bawiłam się klockami i misiami, czytałam książki, nie interesowały mnie lalki, zabawy w dom...

Wiadomo, w tym wieku wszystko może być przejściowe, ale mi to zostało. Nie lubiłam nigdy młodszych od siebie dzieciaków, nie wiedziałam jak się nimi opiekować. Mało tego, pierwsze małe dziecko na rękach miałam tuż przed maturą.

Wciśnięto mi małą córeczkę mojej kuzynki. Byłam zupełnie zażenowana, bo
nie wiedziałam nawet jak powinnam ją trzymać, co zrobić, rodzina mnie
obserwowała i komentowała: No jak to, nie wiesz co zrobić? To naturalne
przecież!

To nie jest naturalne. Nie dla każdej kobiety. Niektóre, tak
jak ja, małych dzieci nie lubią i ich unikają. Na ręce z własnej woli
nie wezmą. Irytuje ich płacz dziecka i to, ile uwagi ono wymaga. Drażni
to, że nie mogą się z nimi porozumieć. No nijak się nie da tych dzieci
polubić i zechcieć po prostu.

(...) Nie jesteśmy nienormalne! Mam wspaniałego chłopaka, który wie o moim
podejściu i je rozumie. Studiuję, pracuję, mam dobre kontakty z rodziną.
Mama wprawdzie wciąż powtarza, że "przyjdzie na to czas", ale jej nie
wierzę ;)

Nie jesteśmy też zimni i nieczuli! To, że jestem totalnie pozbawiona
instynktu macierzyńskiego, czy chęci posiadanie dzieci w ogóle, nie
czyni mnie gorszym człowiekiem, gorszą kobietą!

Może i dzieci nie chcę mieć, i ich nie lubię, ale czy to oznacza że
jestem niewrażliwa i w ogóle o skłonnościach psycho-/socjopatycznych? (...)

Nie, ja czuję się 100% kobietą.

Bo w ogóle jaki jest sens w tym, żebym to dziecko miała? Żebym nie
potrafiła go pokochać, żeby mnie irytowało, męczyło, żebym nie potrafiła
być dla niego dobrą matką?

Podobno "to się zawsze pojawia po urodzeniu dziecka". Aha. Mam się dać
zapłodnić, przez dziewięć miesięcy nosić brzuch, urodzić i zobaczyć czy
przypadkiem mnie nie "olśni", bo przecież MIAŁO SIĘ POJAWIĆ. A jak nie,
to co? Na śmietnik mam je wyrzucić?

Wybaczcie mi, Wy wszystkie "spełnione w macierzyństwie i nawracające
inne" kobiety, nie będę ryzykować."

ŹRÓDŁO: redakcja@nokids.pl



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?