HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

Twój wybór i twoje życie pod presją

wybor_prim.jpgwybor.jpg









„Patrząc tylko przez pryzmat własnych potrzeb, czasem nie potrafi się spojrzeć na osoby mające inne potrzeby z takim samym szacunkiem. Do każdego z nas jednak należy WYBÓR” – zauważa psycholog Magda Słupek, która postanawia rozgryźć bezdzietnych z wyboru.

Do jakich wniosków doszła psycholog Słupek? Przeczytajcie sami i zwróćcie uwagę na frazę, którą wyróżniliśmy, może warto o tym podyskutować? A oto tekst:

"Chciałabym opisać pewne zjawisko, zwane przez niektórych „childfreeness”. Po polsku jest to bezdzietność z wyboru. Można powiedzieć, że póki co termin ten nie jest znany i stosunkowo rzadko używany. Najczęściej przyczyn nieposiadania potomstwa upatruje się w bezpłodności, aniżeli w świadomym wyborze.

Pierwszy raz z takim nazewnictwem i badaniem na ww. temat spotkałam się na Konferencji Młodej Psychologii. Doktorantka zainteresowała mnie tym na tyle, że zaczęłam głębiej drążyć temat. Udało mi się znaleźć informację na temat postępu projektu. W lipcu tego roku przeprowadzono szerokie badania dotyczące motywów rodzicielskich par bezdzietnych. Może niedługo coś o tym usłyszymy.

Istnieją m.in. strony internetowe i fora poświęcone dyskusji o bezdzietności z wyboru. Na końcu artykułu zamieściłam linki do ciekawych stron. Na jednej z nich można wypełnić krótki kwestionariusz. Autorzy proszą w nim osoby uważające się za bezdzietne z wyboru o odpowiedzi na kilka pytań. Próbują stworzyć profil pomocny przy kontakcie z takimi osobami. Ma to na celu zwiększyć zrozumienie takiej dobrowolnej rezygnacji z tego, co zwykle ludzie uważają za wielką wartość determinującą szczęśliwe życie. Patrząc tylko przez pryzmat własnych potrzeb, czasem nie potrafi się spojrzeć na osoby mające inne potrzeby z takim samym szacunkiem. Do każdego z nas jednak należy WYBÓR.

Myślę nad motywami osób dokonujących takiej opcji. Na pewno jest ich wiele. Czy może być to też podyktowane poczuciem, że właśnie takiego wyboru nie posiadają? Od dawna wiadomo, że człowiek postawiony w sytuacji zablokowania alternatywy, narzucenia czegoś zaczyna stawiać opór (tzw. reaktancja).

Nie wiem czy te fakty są ze sobą powiązane, to tylko moja fantazja. Patrząc jednak na to, jakie są społeczne oczekiwania mogę powiedzieć śmiało, że na wielu ludziach spoczywa spora presja. Dochodzimy do punktu, kiedy wchodzimy w wiek 30 lat i zaczynają się pytania o dzieci. Pod względem biologii nic się nie zmieniło. Wiadomo, że jest to najlepszy czas na reprodukcję. Wydaję mi się jednak, że znakiem naszych czasów jest wydłużenie pewnych okresów rozwojowych. Co za tym idzie, także zadania, które są do wykonania w tym czasie ulegają zmianom. Nie dla wszystkich idzie to w parze.

We fragmencie książki „Wartości i zmiany” pod red. Aleksandry Jasińskiej-Kani czytałam, że dla Polaków i innych zbadanych narodów nadal najważniejsza jest rodzina. Zmienia się jednak myślenie na temat tradycyjnego wzoru gdzie istotą jest małżeństwo i posiadanie potomstwa. Badania pokazują, że co raz więcej ludzi żyje w konkubinatach, opóźnia małżeństwo, ogranicza ilość dzieci lub w ogóle ich nie ma. Ponadto, małżeństwo określane jest, jako „przestarzała instytucja” (wzrost z 6 proc. do 18 proc. na przełomie 1990-2008), a kobieta nie musi mieć dziecka, żeby czuć się pełnowartościową osobą (z 25% do 44%). Oznacza to, że opinie upodabniają się do średnich europejskich. Więzi pozarodzinne stają się większą wartością.

Czytając strony poświęcone tematyce bezdzietności natykam się na wypowiedzi, które łączy to, że zarzucają bezdzietnym osobom egoizm. Znalazłam list, w którym jedna z kobiet odpiera te ataki argumentując to w bardzo obszerny sposób. Wyjdźmy od tego, że egoizm może również być motywem osób posiadających potomstwo, jak i bezdzietnych. Na pewno znajdą się wśród obu grup tacy ludzie, którzy robią coś mając w priorytecie własne potrzeby i dążąc tylko ku temu. Są to skrajności. Niektórzy myślą np. „będę mieć dzieci to na mnie zarobią jak będę stary” lub „nie będę mieć dzieci, bo wole zadbać o siebie niż o dziecko, mieć lepszy standard życia”. Łatwo nam oceniać innych i nadawać znaczenia. Warto jednak skupić się na tym, co lepsze jest dla dziecka.

Tego, którego nie ma także. Jeżeli ktoś rezygnuje z macierzyństwa/ojcostwa to może zamiast egoizmu kieruje nim wrażliwość i wielka świadomość swoich braków? Może nie chce sprowadzać kogoś na świat, którego sam nie rozumie czy nie lubi?

Przytoczę tutaj fragment wypowiedzi: „Świadome i przemyślane wybory to piękna sprawa i powinna być na porządku dziennym, zwłaszcza, jeśli chodzi o posiadanie potomstwa. I to właśnie wielu ludzie wrażliwych, głęboko myślących nad swoimi wyborami, decyduje się na opcje "no kids", zwłaszcza, kiedy widzą, co się wokół nas dzieje: zniszczone środowisko, choroby genetyczne, patologiczne rodziny, nasilające się przestępstwa i problemy ekonomiczne. Nie dziwię się, że nie chcą wprowadzać małego człowieczka do koszmarów, z którymi sami muszą się zmagać. I to świadczy o wielkiej empatii dla drugiego człowieka, który miałby przyjść na świat, a nie o ich egoizmie” (całość na końcu artykułu).

Na myśl przychodzi mi teraz łączący się z tekstem temat, o którym było głośno za sprawą filmu „Porozmawiajmy o Kevinie”. Pokazywał on obraz kobiety niepotrafiącej pokochać własnego dziecka. Wychowanie przerosło ją, nie czuła emocjonalnego kontaktu. Był to ktoś obcy, kogo się bała. Wpisując w wyszukiwarkę „Nie kocham swojego dziecka” napotkałam się na wiele wypowiedzi kobiet z podobnym doświadczeniem. Czasami jest tak, że kobieta od razu nie jest gotowa na ciąże i macierzyństwo. Zdaje sobie sprawę ze swojego przerażenia, ale ma nadzieje na to, że to uczucie minie wraz z przyjściem dziecka na świat. Czasem się tak dzieje, ale są przypadki opowiadające o nieustannej walce o to, żeby zdusić w sobie chęć porzucenia dziecka i przytłaczających obowiązków. Niektóre z kobiet nie mogą nauczyć się kochać swoich dzieci, choć bardzo się wstydzą braku swoich uczuć. To bardzo trudne zarówno dla matki jak i dla niekochanego dziecka. Takie sytuację nie są do przewidzenia. To, co możemy zrobić to uważnie badać swoje potrzeby i odróżniać je od potrzeb czy oczekiwań innych ludzi.

W mediach coraz częściej wypowiadają się kobiety, które dokonały wyboru nieposiadania potomstwa. Maria Czubaszek w programie Uwaga wypowiedziała się za siebie, ale jak słusznie podkreśla Pani Magdalena Środa „... że powiedziała prawdę nie tylko o sobie, ale też o części kobiet w ogóle, a mówienie prawdy to rzecz w sferze publicznej rzadka, zwłaszcza, gdy dotyczy spraw, które mają oficjalną wykładnię i są przedmiotem tabu". Również Maria Peszek na swojej nowej płycie śpiewa:

„Nie wiem czy chcę rozmnażać się
nie wiem czy chcę ciąg dalszy swój mieć
Kocham Cię najbardziej na świecie
ale nie chcę mieć dzieci
nie chcę być matką"

Dla niektórych osób główną motywacją w posiadaniu dzieci jest właśnie nadanie „dalszego ciągu” swojego życia, przekazanie genów. Może być to jednak też przytłaczające uczucie. Wszystko zależy od tego jak odbieramy siebie. Jeżeli uważamy, ze nie możemy przekazać dziecku pewnych dobrych predyspozycji, a raczej upatrujemy złych, to oczywistym uczuciem jest lęk. Trzeba mieć bardzo dużą świadomość siebie, aby to ocenić.

Nie wiem jak podsumować ten dość delikatny temat.

Moim celem było dotknięcie tematu rodzicielstwa od drugiej strony, czyli niechęci do niego. Zapewne nie wyczerpałam tego wątku, ale nie byłoby to możliwe. Większość z nas wiąże posiadanie dziecka ze szczęściem, a dla niektórych nie jest to tak oczywiste. Warto otworzyć się również na takie spostrzeganie i starać się rozumieć decyzję innych. Jeżeli ktoś obok jest stale atakowany przez bliskich z powodu braku dziecka, to dobrze byłoby gdyby ten artykuł pomógł to dostrzec i nakierować na wsparcie takiej osoby.” "

ŹRÓDŁO: tekst M.Słupek  pojawił się w serwisie Psychika.net.
KONTAKT Z REDAKCJĄ NOKIDS.PL:
redakcja@nokids.pl 
 
Więcej podobnych tematów w zakładce SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD MEDIÓW



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?