HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

Gen bezdzietności? A to ci heca!

gen_bezdzietnosci.jpg






















Nie możesz mieć wstrętu do brudnych pieluch, musisz marzyć o fartuchu w grochy i lśniących garnkach, i pod żadnym pozorem nie wolno ci kochać psów. Jeśli jest inaczej, jesteś nosicielem. 

Popularna amerykańska publicystka Elinor Burnett, autorka „The Baby Boon: jak dzieciocentryczna Ameryka oszukuje bezdzietne kobiety", uważa że większość kobiet nie decyduje się na urodzenie dziecka z dwóch głównych powodów: wygody i egoizmu.

Z obserwacji Burnett wynika też, że bezdzietne panie „brzydzą” się nawet tak banalnymi czynnościami” jak kupowanie dzieciom prezentów, np. pod choinkę. Poza tym, ma im też wyjątkowo nie odpowiadać rola kury domowej.

***
Pomińmy fakt, że nie każda kobieta rodząca dziecko musi zostać kurą domową, nie mówiąc o tym, że dla części z nich byłaby to obraza.

Nie zatrzymujmy się też nad ewidentną złośliwością pani Burnett, ani nad jej brakiem zrozumienia dla wyborów innych od tych jedynie słusznych.

Nie warto robić pauzy, bo przed nami jeszcze bardziej zdumiewająca teza.

***
Elinor Burnett, autorka „The Baby Boon: jak dzieciocentryczna Ameryka oszukuje bezdzietne kobiety" i paru innych książek, twierdzi, że istnieje takiego coś jak gen bezdzietności. Oraz że można zbadać, czy kobieta – na wzór nosiciela uśpionego wirusa – ten gen w sobie nosi.

Badaniem tym jest test, który przeprowadzić może na sobie każda kobieta w wieku rozrodczym. A polega on na zakreślaniu pasujących do poddającej się testowi kobiecie odpowiedzi. I ta będzie jednoznacznie pewna, że nosi w sobie gen bezdzietności, jeśli z testu wyniknie, że:

  • lubi co prawda dzieci, ale nie własne,
  • widziałaby w swoim domu jakieś dzieci, ale tylko takie, które mają więcej niż dwie nogi, (chodzi rzecz jasna o koty i psy),
  • woli wyrzucić śmieci, niż zmienić pieluchę.

***
Nie pozostaje nam nic innego jak podziękować pani Burnett za tak naukowe podejście do sprawy. Ciekawi nas też, dlaczego publicystka tak nie lubi bezdzietnych kobiet.

Może czegoś im zazdrości? Na przykład odwagi?

Nie każda ma przecież dość siły, by przeciwstawić się powszechnie akceptowanemu porządkowi świata, w którym głównym zadaniem kobiety jest rodzenie, a dopiero na drugim miejscu - praca.

ŹRÓDŁO: Nokids.pl
Fot.: Fotolia



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?