HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

Jedno konto, inna kołdra i łazienka

nogi2.jpg













Polska rodzina to już nie tylko rodzice plus dzieci, ale też konkubinaty, małżeństwa LAT i związki alternatywne.

Niemcy, Holendrzy i inni mieszkańcy Europy znudzili się tradycyjnym modelem rodziny i to do tego stopnia, że tylko trochę ponad 40 procent z nich ma współmałżonka i dzieci. Polakom co prawda daleko do takiego wyzwolenia, ale…

Współczesny Polak nie chce już mieć „normalnej” żony, „normalnego” męża i gromadki dzieci. Współczesny Polak coraz częściej wybiera życie singla albo decyduje się na przejście przez życie w stylu alternatywnym. Jednym słowem, w Polsce nie ma już jednej definicji rodziny, bo typów polskich rodzin jest kilka.

Inaczej, więc alternatywnie

Rodziny alternatywne to w większości konkubinaty, czyli związki niesformalizowane, w którym partnerom nie jest do szczęścia potrzebny „papierek” albo w którym przynajmniej jedno z partnerów ślubu boi się jak ognie. Dlaczego? Niektórzy twierdzą, że po ślubie czar pryska, żona lub mąż przestaje się starać, bo „już nie musi”. I jest w tym ziarno prawdy, z badań wynika bowiem, że w konkubinacie jedna i druga strona bardziej niż w małżeństwie dba o jakość związku.

Inną rodziną alternatywną są związki homoseksualne. Niestety, ile ich jest, nie wiadomo, w Polsce bowiem nie przeprowadzano bowiem dotąd żadnych ogólnopolskich badań (pytania o związki homoseksualne nie padają np. podczas przeprowadzania spisu powszechnego). Jedynymi danymi, którymi można się posiłkować, są wyniki ankiet przeprowadzanych przez różne instytucje na zlecenie samych zainteresowanych.

Co z nich wynika?

Mianowicie to, że homoseksualistów w Polsce jest około 2,3 mln, z czego 1,7 ma problem z akceptacją samego siebie (dane Kampanii Przeciw Homofobii), czyli mniej niż 6 proc. Inne badania mówią tylko o 3 proc. Ile procent z tego żyje w „zwyczajowych związkach partnerskich”? Nie wiadomo.

Małżeństwo LAT

Małżeństwo LAT (Living Apart Together), to związek formalny na odległość (np. ona mieszka w Warszawie, on w Krakowie lub w innym kraju lub oboje podróżują po całym świecie) lub pod jednym dachem, ale z osobnymi sypialniami, które można streścić tak: „mamy wspólne nazwisko, umowę małżeńską, może nawet konto, ale widzimy się raz na jakiś czas i nie wtrącamy się w swoje sprawy”.

Seks? Jest, ale niezobowiązujący (żadna ze stron nie ma prawa żądać wyłączności).

Taki sposób spędzania życia jest promowany jako alternatywa dla tradycyjnego małżeństwa, która ma na celu zapewnienie wolności jednostki, wolności do przekonań, wolności światopoglądu, wolności w sposobie organizowania sobie dnia.

Małżonkowie LAT nie muszą iść na kompromisy, bo każdy ma swój, oddzielny świat. Zresztą… Kompromis to dla par LAT pewnego rodzaju niedopuszczalne ograniczenie, ponieważ największą wartością w tym związku jest wolność właśnie. Pary LAT mówią, że dzięki takiemu stylowi życia ich związek jest ciągle świeży i nie obdarty z magii wspólnego życia: nie ma skarpetek na podłodze, brudnych slipów w pralce, rozrzuconych na krzesłach staników, włosów w wannie. Minusy? Dwa samochody, dwie łazienki, dwa telewizory, dwa rachunki za prąd to wyższe koszty utrzymania, niestety.

Para dinky

Dinks (double income, no kids) lub dinky (double income, no kids yet) to małżeństwa bezdzietne z wyboru, pary dbające o karierę i lubiące życie na poziomie (double income – podwójny dochód), związki, w których nie ma miejsca na dziecko. -

W Polsce jest ich coraz więcej, ale trudno je odróżnić od związków, które chcą mieć dzieci, a nie mogą – powiedziała w rozmowie z Wysokimi Obcasami Extra doktor Aldona Żurek, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

– U nas nie wypada się przyznać, że się nie lubi dzieci. Nie wypada mówić „Zawarłam związek małżeński, ale dzieci nie chcę, bo się ślinią i są okropne, a ja chcę się wyspać”, albo że ekskluzywne wczasy na Malediwach nie przewidują dziecka. Całe otoczenie przecież oczekuje dziecka. Dopytuje się. (…) Więc dinkowcy w Polsce wolą powiedzieć „Nie możemy mieć dzieci”. W Europie takich dopytywań nie ma, bo są niezręczne.

Zrekonstruowani

To para, w której przynajmniej jedna osoba, ma za sobą inne małżeństwo: rozwiodła się lub owdowiała. Dziecko? Jest. Z poprzedniego związku lub wspólne, bądź i jedno i drugie.

Z badań wynika, że Polacy rozwodzą się coraz częściej, choć nie tak chętnie jak choćby Francuzi. Inne analizy dowodzą, że dzieje się tak, ponieważ Francuzom bardziej niż Polakom zależy na własnym szczęściu, ponieważ bardziej niż Polacy są nastawieni optymistycznie do świata, a to każe im szukać spełnienia tak długo, aż je osiągną. Amerykanie z kolei mają zwyczaj mówić: „Trudno, nie wyszło. Po co mam męczyć się, skoro nie jest mi dobrze?”, by za chwilę - bez wyrzutów sumienia – złożyć kolejny pozew do sądu. Podobnie jest z wdowieństwem.

Holendrzy, Niemcy nie czekają długo, by założyć drugą rodzinę. Czasami wystarcza im kilka miesięcy. Polacy „dojrzewają” do tego przez kilka lat, co jest postępem, ponieważ jeszcze niedawno w ogóle nie dopuszczali do siebie myśli o powtórnym ożenku.

Single i singielki

Zdaniem niektórych to tylko stan przejściowy, w którym jesteśmy po wyjściu z domu rodzinnego a przed wejściem w stały związek, czas, w którym możemy się wyszaleć, wspiąć się po szczeblach kariery, wypełnić konto. Zdaniem innych alternatywa dla małżeństwa, czyli świadomy wybór życia w pojedynkę, bez zobowiązań, bez zgody na kompromisy. W świecie singla druga połówka i dziecko to synonim ograniczenia, mur na drodze kariery i zabawy, przeszkoda nie do obejścia. Są też tacy, którzy mówią: „Singielka to tylko ładniejsze określenie starej panny”.

I co wy na to?

ZRÓDŁO: Nokids.pl



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?