HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

Rząd kocha bezdzietnych?

ludzie2.jpg
"Zamożni, bezdzietni a jeszcze wspierani”, „Polski rząd stawia na bezdzietnych”, „Bezdzietnym żyje się lepiej” – takie oto tytuły i komentarze pojawiły się w mediach elektronicznych i papierowych, po upublicznieniu wniosków z raportu pewnej fundacji.

 „Przez ostatnie cztery lata polski parlament wspierał głównie najzamożniejsze gospodarstwa domowe, zwłaszcza bezdzietne małżeństwa - wynika z badań Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA przedstawionych w raporcie "2006-2011: Kto zyskał, kto stracił?" – informował w swoim czasie „Nasz Dziennik”.

W tekście pojawiły się też takie określenia jak „znieczulica na sytuację rodzin wielodzietnych”, czy „brak przeciwdziałania zapaści demograficznej”.

Zespół Nokids.pl oniemiał, bo…

Jak jest naprawdę?

W naszym mniemaniu to wielodzietnym właśnie żyje się w Polsce lepiej, a już na pewno nikt z nas nie przypomina sobie, w jaki sposób jakikolwiek rząd „wspierał” małżeństwa bezdzietne (choćby te, które chciałyby zmienić swój status, a jedyną drogą do tego jest zapłodnienie in vitro). Nikt z nas nie odczuł na własnej skórze, by określenie „Zamożni, bezdzietni a jeszcze wspierani” (tytuł informacji z serwisu Rynek.net), miało jakiekolwiek umocnienie w polskiej rzeczywistości.

Wręcz przeciwnie.

W telewizji pojawiają się spoty zachęcające do rodzenia dzieci.

Politycy obiecują specjalne dodatki na dziecko trzecie, czwarte i kolejne.

Do tego już funkcjonujące wszelkiego rodzaju „dzieciowe” ulgi, zapomogi, świadczenia rodzinne i…

I długo by jeszcze wymieniać.

Zresztą, niech sobie te ulgi będą, ale wprowadzać dodatkowe - które mogą spowodować, że puchnąć od dzieci zaczną rodziny, w których ani pan, ani pani domu, nigdy nie splamili się pracą, że powiększać się będą rodziny będące „od zawsze” klientami miejskich i gminnych ośrodków pomocy społecznej - nie mają przecież sensu.

I żeby było jasne: nie chodzi o to, by dzieci się nie rodziły; nie chodzi o to, by kochającym – ale myślącym! – parom odmawiać pomocy, gdy chcą powiększać rodzinę. Nie. Nie to mamy na myśli. Ale może ktoś w końcu się zastanowi nad wędką, zamiast na lewo i prawo rzucać ryby?

Nie ma to jak tolerancja   
 
„Zamożni, bezdzietni a jeszcze wspierani” – podsumowują raport dziennikarze, a my pytamy, co to za stwierdzenie?

Mamy się wstydzić tego, że zarabiamy więcej, albo tłumaczyć, że bezdzietność niekoniecznie musi oznaczać bogactwo?

A może powinniśmy zejść do podziemia albo przynajmniej płacić kary za to, że w naszych domach nie słychać płaczu dziecka?

 „Zamożni, bezdzietni a jeszcze wspierani” – to brzmi jak oskarżenie.

Protestujemy.

ŹRÓDŁO: NoKids.pl

Jeśli myślisz inaczej, bądź masz podobne zadanie i chciałabyś/chciałbyś się nim podzielić, napisz. Czekamy na Wasze opinie, skrzynka redakcja@nokids.pl czeka.
       



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?