HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

para__2_.jpg


















Mów mi dinks, część 2

- Zdarzyło mi się usłyszeć: nie czujesz instynktu macierzyńskiego? Z tobą jest coś nie tak, może powinnaś pójść do psychologa? - śmieje się Agnieszka, dyrektor regionalna firmy farmaceutycznej; kobieta, która zaraz po powitaniu, mocnym uścisku dłoni i przedstawieniu męża Roberta mówi: „Jesteśmy stuprocentową parą dinks”.

- Bywają też inne reakcje – mówi dalej Agnieszka. - Na przykład moja kuzynka, kiedy powiedziałam jej, że w moim życiu nie ma miejsca na dziecko, zapytała, no dobra, to ty tak myślisz, a twój mąż? Może on chce mieć dziecko?

- Dobre pytanie… Co kuzynka usłyszała w odpowiedzi? – dopytuje dziennikarz.
 
- Że to była wspólna decyzja, bo Robert też nie chce mieć dzieci. I co na to moja kuzyneczka? Najpierw z największym zdumieniem krzyknęła: „Nie chce? Jak to?”, a później zniżyła głos i prawie szeptem zapytała: „Aga, a może on cię nie kocha?”.

- I co pani na to?

- Kocha, kocha, tylko obydwoje - już jako nastolatki - marzyliśmy o takim właśnie stylu życia.

- Czyli o jakim?

Życie na wysokim poziomie, bez ograniczeń. Ciężka praca od poniedziałku do piątku, w weekend - czas na książki, kino, spotkania towarzyskie, pasje. Jeśli mają ochotę na wspinaczkę, jadą w góry. Chcą zrobić kurs nurkowania, robią. Kurs spadochroniarstwa, tak samo.

Co roku wakacje spędzają w innym kraju - Cypr, Egipt, Wyspy Kanaryjskie, Włochy, Portugalia, Francja.

Spełniają swoje marzenia: Robert kupił motor (Triumph Rocket), Agnieszka – trochę przy pomocy ojca lekarza - opla GT; on uczy się kolejnego języka, myśli o nauce jazdy konnej, skoku na bungee, a ona - robi doktorat, chodzi na kurs fotograficzny i…

I długo by jeszcze wymieniać.

Bo nie dorośli do roli rodziców

- Gdybym miała dziecko, musiałabym na jakiś czas zrezygnować z pracy. To nie wchodzi w grę, bo praca daję mi ogromną radość, spełniam się w niej. Poza tym nie widzę siebie przy pieluchach, siedzącą od rana do wieczora w domu. To nie ja - Agnieszka potrząsa głową. 

- Dzieckiem może zająć się ojciec – stwierdza dziennikarz, patrząc wymownie na Roberta, a on uśmiecha się tylko i mówi bez większego namysłu:

- Jestem dyrektorem w dużej korporacji - to by nie przeszło. Zresztą… Nie chciałbym, nawet gdybym mógł. Lubię siebie takim, jakim jestem, w wyprasowanej koszuli, pod krawatem. Nie chciałbym zamieniać tego na poplamiony mlekiem stary T-shirt. Poza tym, ja chyba nie dorosłem do roli ojca. W naszym domu nawet kwiaty nie wytrzymują naszej opieki, z wyjątkiem kaktusów, a co dopiero mówić o dziecku.

To prawda. W mieszkaniu Roberta i Agnieszki (stać ich na domek, ale nie chcą mieszkać gdzieś na peryferiach, w ciszy, z daleka od miejskiego zgiełku, lecz w centrum wydarzeń, blisko sklepów, klubów, kina i teatru, stąd ich wybór - apartamentowiec w centrum miasta, ponad 100 metrów kwadratowych z tarasem na ostatnim piętrze) oprócz ogromnej kolekcji kaktusów, innych kwiatów w doniczkach nie widać.

Nie ma też tu żadnej zbędnej rzeczy, rzuconej czy postawionej gdzieś przez przypadek.

Styl można by powiedzieć, minimalistyczny, a to co widać – meble, sprzęt, obrazy na ścianie i materiały wykorzystane do wykończenia wnętrza - na pewno nie zostało kupione w popularnej sieci sklepów.

Agnieszka i Robert mówią o tym zresztą otwarcie: lubią otaczać się ładnymi i oryginalnymi rzeczami, lubią gadżety, markowe ciuchy. Kochają też swobodę.
- Czy coś w tym złego? - pytają i zaraz sami sobie odpowiadają: - Większość Polaków, to lubi, ale nie każdy to powie.

Wracając jednak do tematu… 

Zero zrozumienia, zero tolerancji

Robert: - Kiedyś kupiliśmy akwarium z rybkami, ale nie mieliśmy czasu zmieniać wody, czasami zapominaliśmy o karmieniu, a jeśli nawet pamiętaliśmy, to okazywało się, że żadne z nas nie kupiło karmy. I tak, powolutku, rybek było coraz mnie. To było do przewidzenia, jeśli pracujesz po 12 godzin, przez większość dni w roku dom traktujesz jak hotel, nie możesz podejmować się opieki nad czymś żywym. 

Agnieszka: - Dziecka nie oddasz po dwóch latach jak ci się znudzi, jesteś z nim związany do końca życia. No i wszystko się zmienia. Rezygnujesz po trosze z siebie, a ja nie chcę rezygnować ani z siebie, ani ze swojego życia.

I to nie jest tak, że Robert i Agnieszka nie lubią dzieci. Lubią. Ale czyjeś. I na chwilę. Nie jest też tak, że nie rozumieją małżeństw, czy też kobiet, bo to na nich najczęściej spoczywa obowiązek opieki nad dzieckiem, które spełniają się w roli matki i są w stanie zrezygnować ze wszystkiego, by móc poświęcić się wychowywaniu syna czy córki. Rozumieją. 

- Niech każdy robi to, w czym czuje się najlepiej, to, co sobie zamierzył – mówią jednym głosem. - My postanowiliśmy nie mieć dzieci. Może kiedyś przyjdzie taki czas, gdy tego typu oświadczenie nie będzie wywoływało zdumienia.

Bo tymczasem wywołuje. Bo kiedy ludzie słyszą „Nie mam dzieci”, nie wystarcza im taka informacja, lecz zaraz dopytują: „Dlaczego? Nie możecie mieć?”. To denerwujące. Ale jeszcze bardziej denerwująca jest reakcja tych ludzi, gdy Robert i Agnieszka na to pytanie odpowiadają: „Możemy, ale nie chcemy”. W takiej sytuacji rozmówca najczęściej patrzy na nich z politowaniem, a w jego oczach jak na dłoni widać, co o nich myśli.  

Bez wstydu patrzą innym w oczy  

Agnieszka: - Może i jestem egoistką. Może lubię luksus i przyjemności. Każdy to lubi, tylko ja w odróżnieniu od wielu, mam odwagę powiedzieć o tym głośno i żyć tak, jak chcę.

Robert: - Jesteśmy klasyczną parą dinks, bez dzieci i o podwójnym dochodzie. Ważna jest dla nas kariera, jesteśmy ambitni. I nie wstydzimy się tego.
Agnieszka: - Czy to oznacza, że z nami jest coś nie tak?

ŹRÓDŁO: Nokids.pl



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?