HOME

SAMO ŻYCIE
Tacy jesteśmy
INFORMACJE
Bezdzietni przepytani
WASZYM I ICH ZDANIEM
Subiektywny przegląd mediów
NAUKA
Aktywnie i zdrowo
PODRÓŻE
Co tam, panie, w kulturze?
NA DUŻYM EKRANIE
O nas
MĄDRE MYŚLI
Kontakt z redakcją

   

Wakacje w ciszy i spokoju? Marzenie...

wakacje2.jpg


















I w końcu urlop! Dwa albo trzy tygodnie laby. Z daleka od kolegów z pracy, wymagającego szefa bądź pracowników, których nie podejrzewasz o zbyt wysokie IQ. Cisza. Spokój.

No, może delikatny gwar turystycznego miasta, przyjemne krzyki rozluźnionych surferów i odgłos stawianych na stoliku koktajli z parasolką.

Jedziesz nad morze, wchodzisz do pensjonatu i…

Pokój

W holu drze się w niebogłosy pulchna dziewczynka, przy recepcji skacze kilkuletni malec, a w pokoju…

Niestety, ściany w hotelowych pokojach są cienkie.

Nie pomaga zamykanie okien, włączenie telewizora na pełny regulator: krzyczą dzieciaki (kłoci się brat z siostrą chyba) i nie mniej głośno krzyczy matka: „Spokój!”, „Cisza!”, „Krzysiu, zostaw siostrę!”, „Anielka, do łazienki”, „Bo jak wezmę pasa!”  

A ty siedzisz w pokoju i zastanawiasz się, kogo polałabyś zimną wodą Anielkę, Krzysia, czy ich matkę?

Korytarz      

Naprzeciwko też „wypoczywa” rodzina z dziećmi. A te nie dość, że krzyczą, to jeszcze biegają po korytarzu tam i z powrotem. Wbiegają do pokoju. Wybiegają. Trzaskają drzwiami. A w rękach - o zgrozo! - mają trąbki.

Niestety, trąbki działają.

No dobrze, są wakacje, dzieci muszą się wyszaleć. Dasz radę. W końcu kiedyś się zmęczą i przestaną.

Zmęczyły się.

Jak miło.

Ale tylko do rana.

Godzina 7 z minutami. Dzieci biegają po korytarzu, trzaskają drzwiami. Boże, co za harmider, co za chaos…

- Myślałam, że przynajmniej się wyśpię – jęczę w kierunku męża, a ten odpowiada: - Nie ma lekko, to wakacje.
  
- Może zwrócić uwagę?

- Trochę głupio.

Właścicielka pensjonatu przeprasza: „Zazwyczaj rodziny z dziećmi kwaterujemy na innych piętrach, ale w tym tygodniu się nie dało rady, przyjechały same rodziny”.

OK, w końcu większość czasu spędzisz na plaży.

Plaża

Po kilku sekundach po wejściu na plażę decyzja jest jasna, szukacie bardziej ustronnego miejsca, daleko o wejścia głównego, by nie być zmuszonym do rozkładania ręcznika między gęsto usianymi parawanami, zamkami z pasków, biegającymi maluchami. Jednym słowem, z dala od ogólnego gwaru.

Po półgodzinnym spacerze docieracie do miejsca, gdzie swoje ręczniki rozłożyli podobni do was: małżeństwa bez dzieci, pary młodych ludzi, grupki dziewczyn nie szukających podrywu. Dużo miejsca, cisza. Kontemplacja słońca, leniwe wchodzenie do wody.

I nagle pojawiają się ONI (słychać było ich z daleka). Małżeństwo z dwójką dzieci. Obładowani do granic możliwości: parawanik, parasolka, torby, siatki, piłeczki, łopatki, dmuchana żaba.

Jak oni z takim bagażem dotarli tak daleko?    

Większość plażowiczów uniesie się na łokciach, by z niepokojem obserwować przybyłych.

Bo oni stanęli. Właśnie przy was.

- Tu jest fajnie.
- Dużo miejsca.
- Dzieciaki rozkładamy manele!

Na nic się zdają złowrogie spojrzenia, ostentacyjne odwracanie plecami czy głośne westchnięcia.

Się rozłożyli.

I wszystko się zmienia. 

Inna jakość

Pół biedy, gdy na głowę spada plażowa piłka bądź lotka. Pół biedy, gdy dzieciaki muszą biegnąć nad wodę akurat obok waszego ręcznika (piasek w oczach to nic przyjemnego), a wracać dokładnie tę samą drogą (zimna woda spadająca z otrząsających się dzieci wprost na rozgrzane plecy, też do przyjemnych nie należy).

Pół biedy.

Najważniejsze było to, że wraz z NIMI pojawił się hałas.

Dzieci krzyczą do siebie, rodzice do dzieci, dzieci do rodziców. Rodzice na ręczniku, dzieci przy brzegu. Rodzice w wodzie, dzieci na piasku.

A gdy byli razem? Bez różnicy.

No i co? Zwrócić uwagę, żeby byli ciszej? Głupio.

Konfrontacja

Stojąc plecami do wydm rodzina z dziećmi ma: na dwunastej małżeństwo w sile wieku, na szóstej parę studentów, na trzeciej - trzy młode dziewczyny, na dziewiątej – nas.              

Parę minut po trzynastej. Chłopiec, na oko siedmiolatek, kolejny raz biegnie do wody obok ręcznika starszej pani, kolejny raz z krzykiem na ustach i kolejny raz sypie jej piaskiem prosto w twarz. Mąż starszej pani nie wytrzymuje:

- Nie możecie państwo zwrócić uwagę synowi?
- Przecież nie robi nic złego – ojciec chłopca na to.
- Jak to? Ciągle zasypuje nas piaskiem.
- Mam zakazać mu biegać do wody?
- A musi akurat obok nas?
- To nie jest pana prywatna plaża, mój syn może biegać gdzie chce. Zresztą, plaża jest ogromna…
- Że co, że mam się przenieść?
- Jak panu towarzystwo się nie podoba...       
- Coś takiego! To państwo przyszli ostatni!
- No to co?
- I wszyscy mamy się do was dostosować? Dziewięć osób?

Wygląda na to, że tak.

Wnioski

- Małżeństwa z dziećmi zachowują się tak, jakby nikt poza nimi nie istniał – mówi właścicielka baru tuż przy nadmorskim deptaku, kiedy opowiadamy jej naszą przygodę z plaży. – Najczęściej to najgłośniejsze stoliki. Nie rozumiem, dlaczego nawet nie próbują opanować swoich dzieci, przecież nie są tu sami! Najgorsze jest jednak to, że pozwalają biegać dzieciom między stolikami. Przemilczę fakt, że przeszkadzają kelnerkom, ważniejsze jest to, że to jest niebezpieczne. Nosimy przecież gorące dania, jak taki maluch wpadnie nam pod nogi, potrąci, gorąca zupa może wylądować im na głowie. I kto w takiej sytuacji będzie winny? Kelnerka, oczywiście! W takiej sytuacji chciałoby się krzyknąć: „Kochani, posiadanie dzieci nie zwalnia z myślenia!”.  

A WY? MOŻE MIELIŚCIE PODOBNE PRZYGODY? ALBO WRĘCZ ODWROTNIE - WAKACYJNE SPOTKANIA Z DZIETNYMI BYŁY NAJPRZYJEMNISZYMI CHWILAMI, KTÓRE SPOTKAŁY WAS PODCZAS UBIEGŁOROCZNEGO URLOPU :)?

Podzielcie się wrażeniami i radami, jak opanować niegrzecznych, jeśli z takimi rzecz jasna mieliście "przyjemność", redakcja@nokids.pl czeka



\
Motto na najbliższe dni 

"Nie praca jest hańbą, ale próżnowanie
."
 

Hezjod


SONDA

Kiedy mówisz dzietnym, że nie masz
z partnerem/ką dzieci, bo nie chcecie
ich mieć, ci albo mówią wam wprost,
albo tak reagują, że możesz być
pewna/y, że myślą o was
co następuje: 


  egoiści
  pasożyty
  ... a na emerytury nie ma, kurcze, komu pracować
  ... i dziwić się, że nasze polskie społeczeństwo tak się starzeje
  liczą się imprezki i wygodne życie?
  jeszcze zmienicie zdanie
  bez dzieci nie ma rodziny
  nie wiecie, co tracicie
  o, nie lubimy mieć zbyt dużo obowiązków, czyż tak?
  kariera ważniejsza jak mniemam?